Wracasz sama wieczorem? – jak zadbać o bezpieczeństwo na co dzień?

Wracasz wieczorem do domu. Jest ciemno, na ulicy prawie nikogo nie ma. Słyszysz za sobą kroki.

Przyspieszasz.

Po chwili osoba za Tobą również zaczyna iść szybciej.

Prawdopodobnie nic się nie dzieje. Być może ten ktoś po prostu zmierza w tę samą stronę. Ale chyba wiele kobiet zna to uczucie. Ten moment, w którym zaczynamy uważniej obserwować otoczenie, ściskamy telefon w dłoni i zastanawiamy się, czy nie przejść na drugą stronę ulicy.

A potem pojawia się kolejna myśl: Może przesadzam?

Sama jestem kobietą i właśnie dlatego chciałam poruszyć temat samoobrony trochę inaczej.

Bez chwytów rodem z filmu. Bez przekonywania, że każda z nas powinna trenować sztuki walki, być silniejsza od napastnika albo nosić przy sobie cały zestaw wyposażenia taktycznego.

Bo samoobrona nie zaczyna się w chwili, gdy ktoś nas atakuje.

Zaczyna się znacznie wcześniej. Od zauważenia czegoś niepokojącego, zachowania dystansu, podjęcia właściwej decyzji. Czasem również od posiadania przy sobie prostego środka, który może dać nam kilka cennych sekund na oddalenie się od zagrożenia.

I właśnie o tych sekundach chciałabym porozmawiać.

Nie czekaj, aż będziesz pewna, że coś jest nie tak

Wyobraź sobie, że idziesz pustą ulicą i masz wrażenie, że ktoś za Tobą podąża.

Nie masz żadnych dowodów. Nie wydarzyło się jeszcze nic, co jednoznacznie wskazywałoby na zagrożenie. A jednak czujesz się niekomfortowo.

Czy powinnaś zareagować?

Moim zdaniem tak. Nie dlatego, że każda obca osoba stanowi potencjalne zagrożenie, ale dlatego, że nie musisz mieć pewności, aby podjąć rozsądne środki ostrożności.

Możesz zmienić trasę. Przejść na drugą stronę ulicy. Wejść do czynnego sklepu, restauracji, hotelu czy na stację benzynową.

Jeżeli ktoś nadal za Tobą podąża, pomimo zmiany kierunku, warto potraktować sytuację poważniej.

Przede wszystkim nie kieruj się automatycznie w stronę własnego domu. Znacznie lepiej znaleźć się w miejscu, w którym przebywają inni ludzie i można poprosić o pomoc.

Możesz też zadzwonić do kogoś bliskiego i powiedzieć, gdzie jesteś oraz co Cię niepokoi. Jeżeli sytuacja wskazuje na bezpośrednie zagrożenie, dzwoń pod numer alarmowy 112.

I jeszcze jedno. Nie musisz udowadniać nikomu, że jesteś odważna.

Zawrócenie z pustej ulicy, rezygnacja ze skrótu przez park czy wejście do pobliskiego lokalu nie jest oznaką słabości. To po prostu świadome podejmowanie decyzji.

Uprzejmość nie jest obowiązkiem, kiedy czujesz się zagrożona

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym rzadziej mówi się w kontekście samoobrony.

Wiele z nas od dzieciństwa słyszy, że należy być miłą, uprzejmą, nie robić scen i nie oceniać innych pochopnie.

To oczywiście dobre zasady w normalnych kontaktach międzyludzkich. Problem zaczyna się wtedy, gdy obawa przed wyjściem na osobę nieuprzejmą powstrzymuje nas przed reakcją na niepokojące zachowanie.

Ktoś podchodzi zbyt blisko. Próbuje zagrodzić drogę. Nie reaguje, kiedy mówisz, że nie chcesz rozmawiać.

Nie musisz się uśmiechać, tłumaczyć ani przepraszać.

Masz prawo powiedzieć zdecydowanie: „Proszę się odsunąć”, „Nie życzę sobie tego” albo „Proszę zostawić mnie w spokoju”.

Jeśli możesz bezpiecznie odejść, zrób to. Nie ma potrzeby wdawać się w dyskusję ani przekonywać drugiej osoby, że zachowuje się niewłaściwie.

Twoje bezpieczeństwo jest ważniejsze niż komfort osoby, która narusza Twoje granice.

Telefon może pomóc. Ale może też odwrócić Twoją uwagę

Telefon jest dziś jednym z najbardziej przydatnych narzędzi bezpieczeństwa.

Pozwala wezwać pomoc, udostępnić lokalizację, skontaktować się z bliskimi czy sprawdzić drogę do bezpieczniejszego miejsca.

Jednocześnie potrafi skutecznie odciąć nas od tego, co dzieje się wokół.

Wystarczy spojrzeć na ludzi idących chodnikiem. Wzrok skierowany w ekran, słuchawki w uszach, uwaga skupiona na wiadomościach.

Nie chodzi o to, żeby podczas każdego spaceru nerwowo oglądać się przez ramię.

Warto jednak szczególnie wieczorem zachować kontakt z otoczeniem. Zauważać, kto znajduje się w pobliżu, czy ktoś idzie za nami i jakie mamy możliwości zmiany trasy.

Dobrze również wcześniej sprawdzić, jak w naszym telefonie uruchamia się alarmowe wezwanie pomocy. W stresującej sytuacji nie jest to najlepszy moment na poznawanie funkcji własnego urządzenia.

Przydatne może być także czasowe udostępnianie lokalizacji zaufanej osobie, szczególnie podczas późnego powrotu.

Istnieją również aplikacje przeznaczone do wspierania kobiet wracających samotnie do domu. Przykładem jest HomeGirl, która umożliwia kontakt z innymi zweryfikowanymi użytkowniczkami, zgłaszanie potencjalnych zagrożeń na mapie oraz korzystanie z funkcji alarmowej.

To ciekawy przykład wykorzystania technologii do budowania poczucia bezpieczeństwa.

Trzeba jednak pamiętać, że żadna aplikacja nie gwarantuje natychmiastowej pomocy i nie zastępuje kontaktu ze służbami ratunkowymi w sytuacji rzeczywistego zagrożenia.

Powrót komunikacją miejską i transportem na aplikację

Nie każda z nas wraca pieszo. Czasem korzystamy z nocnego autobusu, tramwaju, taksówki albo samochodu zamawianego przez aplikację.

Tutaj również przydaje się kilka prostych nawyków.

Jeżeli wsiadasz do niemal pustego autobusu, wybierz miejsce, w którym możesz łatwo zwrócić się o pomoc, na przykład bliżej kierowcy.

Jeśli ktoś zaczyna Cię niepokoić, nie musisz czekać do swojego przystanku za wszelką cenę. W zależności od sytuacji możesz poinformować kierowcę, poprosić innych pasażerów o pomoc lub wysiąść w bezpiecznym, uczęszczanym miejscu.

Podobnie jest z przejazdami zamawianymi przez aplikację.

Przed wejściem do samochodu sprawdź numer rejestracyjny, model pojazdu i dane kierowcy. Nie wsiadaj tylko dlatego, że ktoś zatrzymał się obok Ciebie i powiedział, że przyjechał po pasażerkę.

Wiele aplikacji umożliwia udostępnienie szczegółów przejazdu bliskiej osobie. Warto korzystać z tej funkcji.

A jeśli po przyjeździe samochodu coś wzbudza Twój niepokój, możesz zrezygnować z kursu.

Nie musisz uzasadniać tej decyzji bardziej niż to konieczne.

Co nosić przy sobie do samoobrony?

W tym miejscu dochodzimy do wyposażenia, które może okazać się przydatne, gdy samo zachowanie ostrożności nie wystarczy.

Moim pierwszym wyborem byłby gaz pieprzowy.

Dlaczego?

Ponieważ w samoobronie zależy mi przede wszystkim na zachowaniu dystansu i stworzeniu możliwości ucieczki.

Nie chciałabym dopuszczać do sytuacji, w której jedyną formą obrony staje się bezpośrednia walka z kimś większym i silniejszym.

Z tego samego powodu nie jestem zwolenniczką ręcznych paralizatorów kontaktowych jako pierwszego wyboru.

Wiele takich urządzeń wymaga fizycznego kontaktu z napastnikiem. To oznacza, że osoba stanowiąca zagrożenie musi znaleźć się bardzo blisko.

A przecież naszym celem powinno być dokładnie coś odwrotnego.

Gaz pieprzowy daje możliwość obrony z pewnej odległości, choć nie jest rozwiązaniem niezawodnym. Na jego skuteczność wpływają warunki otoczenia, właściwości konkretnego produktu oraz zachowanie osoby, wobec której został użyty.

Nie można więc zakładać, że każde zastosowanie gazu natychmiast zatrzyma napastnika.

W Polsce ręczne miotacze gazu obezwładniającego można posiadać bez pozwolenia. Nie oznacza to jednak dowolności jego używania. Zastosowanie środka obronnego musi mieć uzasadnienie w rzeczywistym zagrożeniu i pozostawać w granicach prawa.

Najważniejsze jest jednak to, jakiemu celowi ma służyć gaz.

Nie temu, żeby wygrać konfrontację. Temu, żeby zwiększyć szansę na bezpieczne wycofanie się.

Gaz w żelu czy w chmurze? Ja skłaniałabym się ku żelowi

To jedno z pytań, które często pojawiają się przy wyborze gazu pieprzowego.

Na rynku dostępne są różne sposoby podawania substancji obronnej, między innymi w postaci chmury, zwartego strumienia czy żelu.

Każde rozwiązanie ma swoje zalety i ograniczenia.

Gaz rozpylany w formie chmury obejmuje większy obszar. Może więc być łatwiejszy do zastosowania w dynamicznej sytuacji, kiedy trudno precyzyjnie skierować strumień.

Ma jednak istotną wadę: drobne cząsteczki są podatne na działanie wiatru. Przy niesprzyjających warunkach substancja może zostać zniesiona również w stronę osoby, która jej używa, albo znajdujących się obok osób postronnych.

Osobiście do codziennego noszenia skłaniałabym się ku gazowi pieprzowemu w żelu.

Żel jest mniej podatny na znoszenie przez wiatr i zazwyczaj pozwala bardziej ograniczyć obszar działania środka. Wymaga jednak dokładniejszego skierowania niż szeroka chmura.

Warto przy tym wiedzieć, że żel nie musi być silniejszy od gazu w innej postaci. To przede wszystkim odmienny sposób podania substancji, a nie automatycznie większa moc.

Nie ma też jednego rodzaju gazu idealnego do każdej sytuacji.

Dlatego przed zakupem warto zapoznać się z parametrami konkretnego produktu, sposobem jego obsługi i ograniczeniami. Najlepiej poprosić o pomoc kogoś, kto rzeczywiście zna dostępne rozwiązania, a nie tylko potrafi wskazać najdroższy produkt na półce.

Najlepszy gaz? Ten, do którego możesz sięgnąć

Wiele kobiet nosi w torebce pół swojego życia.

Portfel, kosmetyczka, klucze, ładowarka, dokumenty, chusteczki, coś do jedzenia, coś na wszelki wypadek…

I gdzieś na samym dnie gaz pieprzowy.

Możemy kupić nawet bardzo dobry produkt, ale jeśli w sytuacji zagrożenia będziemy musiały przez kilkanaście sekund przeszukiwać torebkę, jego przydatność okaże się mocno ograniczona.

Dlatego ważniejsza od samego posiadania gazu jest umiejętność korzystania z niego.

Powinien znajdować się w stałym, łatwo dostępnym miejscu, a jednocześnie być odpowiednio zabezpieczony przed przypadkowym uruchomieniem.

Dobrze znać sposób działania zabezpieczenia, sprawdzać stan pojemnika i jego termin przydatności.

Warto też rozważyć krótkie szkolenie z bezpiecznej obsługi gazu albo ćwiczenia z przeznaczonym do tego atrapowym pojemnikiem treningowym.

Nie chodzi o naukę walki. Chodzi o oswojenie się z własnym wyposażeniem, żeby w sytuacji stresowej nie próbować dopiero zrozumieć, jak działa.

I jeszcze jedna istotna rzecz: gaz pieprzowy nie zastępuje zdrowego rozsądku. Nie powinien zachęcać do podejmowania ryzyka, którego bez niego wolałybyśmy uniknąć.

A jeśli zagrożeniem nie jest człowiek?

O samoobronie zwykle myślimy w kontekście napaści.

Tymczasem niebezpieczna sytuacja może wydarzyć się również podczas zwykłego spaceru, biegania czy wyjścia z psem.

Wyobraź sobie, że spacerujesz ze swoim czworonogiem, kiedy z pobliskiej posesji wybiega obcy pies. Nie ma właściciela, nie ma smyczy, a zwierzę zachowuje się agresywnie.

Nie zawsze mamy możliwość spokojnego oddalenia się, szczególnie jeśli prowadzimy własnego psa.

W takich sytuacjach warto przede wszystkim zachować dystans, unikać prowokowania zwierzęcia i szukać bezpiecznej drogi wycofania się.

Na rynku dostępne są także gazy przeznaczone do ochrony przed agresywnymi psami.

Mogą być rozwiązaniem wartym rozważenia dla osób, które często spacerują, biegają, jeżdżą na rowerze lub regularnie wychodzą ze zwierzętami.

Trzeba jednak pamiętać, że użycie środka drażniącego wobec zwierzęcia powinno być ostatecznością w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Może też narazić na działanie substancji naszego własnego psa.

Dlatego również tutaj kluczowe pozostają ostrożność, umiejętność rozpoznania sytuacji i odpowiedni dobór środka.

Bezpieczeństwo na imprezie też jest samoobroną

Samoobrona nie dotyczy wyłącznie samotnych spacerów po zmroku.

Zagrożenie może pojawić się również w miejscu, w którym czujemy się swobodnie: na imprezie, koncercie, w klubie czy podczas spotkania ze znajomymi.

Jednym z tematów, o których warto przypominać, jest bezpieczeństwo napojów.

Nie zostawiaj drinka bez opieki. Jeśli odeszłaś od stolika i nie wiesz, co działo się z napojem podczas Twojej nieobecności, lepiej go nie dopijać.

Jeżeli po niewielkiej ilości alkoholu nagle pojawią się nietypowo silne zawroty głowy, dezorientacja, zaburzenia równowagi lub senność niewspółmierna do ilości wypitego alkoholu, nie ignoruj tego.

Nie musi to oznaczać, że ktoś dodał coś do napoju. Jednak nagłe, niewyjaśnione pogorszenie samopoczucia wymaga reakcji.

Powiedz o tym zaufanej osobie lub obsłudze lokalu. Nie wychodź sama i nie powierzaj swojego bezpieczeństwa przypadkowo poznanej osobie. Jeśli stan jest poważny, potrzebna jest pilna pomoc medyczna.

Warto również zwracać uwagę na koleżanki. Jeżeli osoba, z którą przyszłaś, nagle zachowuje się inaczej niż zwykle, ma trudności z poruszaniem się lub traci orientację, nie zakładaj automatycznie, że po prostu przesadziła z alkoholem.

Czasem to właśnie szybka reakcja kogoś z otoczenia ma największe znaczenie.

Parking. Miejsce, o którym często zapominamy

Jest jeszcze jedno miejsce, na które zwróciłabym szczególną uwagę.

Parking.

Zwłaszcza podziemny, wielopoziomowy albo słabo oświetlony.

Często właśnie tutaj rozluźniamy czujność. Widzimy już swój samochód, więc myślami jesteśmy właściwie w domu.

Tymczasem droga między wejściem na parking a pojazdem również wymaga odrobiny uwagi.

Zanim podejdziesz do samochodu, przygotuj kluczyki. Rozejrzyj się. Zwróć uwagę, czy ktoś nie przebywa bez wyraźnego powodu w bezpośrednim sąsiedztwie auta.

Po wejściu do samochodu zamknij drzwi, a dopiero potem zajmij się telefonem, nawigacją czy wybieraniem muzyki.

Jeżeli przy Twoim aucie znajduje się ktoś, kto zachowuje się w sposób wzbudzający niepokój, nie musisz podchodzić tylko dlatego, że samochód stoi kilka metrów dalej.

Możesz zawrócić, poczekać w bezpiecznym miejscu, poprosić ochronę parkingu o pomoc lub wrócić w towarzystwie innej osoby.

To samo dotyczy sytuacji, w której zauważysz, że ktoś próbuje zwrócić Twoją uwagę w sposób, który wydaje Ci się podejrzany.

Nie ma obowiązku reagowania na każde zaczepienie.

Kilka prostych nawyków zamiast życia w ciągłej gotowości

Po przeczytaniu wszystkich tych przykładów można odnieść wrażenie, że samotne wyjście z domu wymaga niemal przygotowania operacyjnego.

Na szczęście nie o to chodzi.

Nie musimy bez przerwy analizować możliwych zagrożeń. Nie musimy zakładać, że każda obca osoba ma złe zamiary. Nie musimy też rezygnować ze spacerów, koncertów czy spontanicznych spotkań ze znajomymi.

Chodzi raczej o wyrobienie kilku prostych nawyków.

Zwracanie uwagi na otoczenie. Wybieranie rozsądnej trasy. Znajomość podstawowych funkcji alarmowych telefonu. Świadomość, gdzie można szukać pomocy. Wiedzę o tym, jak działa środek obronny, który zdecydowałyśmy się nosić.

Można też rozważyć udział w praktycznych zajęciach z bezpieczeństwa osobistego.

Nie muszą to być wielomiesięczne treningi sztuk walki. Wartościowe szkolenie może dotyczyć rozpoznawania zagrożeń, komunikacji w sytuacjach konfliktowych, zachowania dystansu i bezpiecznego wycofania się.

To wiedza, z której można korzystać niezależnie od wieku, siły czy kondycji fizycznej.

Oczywiście nawet najlepsze przygotowanie nie gwarantuje bezpieczeństwa. Jeżeli dojdzie do napaści, odpowiedzialność ponosi sprawca, a nie osoba, która nie przewidziała zagrożenia albo zareagowała inaczej, niż ktoś później uznałby za właściwe.

W sytuacji silnego stresu ludzie reagują różnie. I nie wszystko da się wcześniej zaplanować.

Właśnie dlatego warto skupiać się na rozwiązaniach prostych, możliwych do zapamiętania i zastosowania.

Najważniejszego nie da się kupić

Gaz pieprzowy może okazać się bardzo przydatnym elementem wyposażenia.

Telefon umożliwia wezwanie pomocy.

Aplikacja pozwala pozostać z kimś w kontakcie podczas samotnego powrotu.

Praktyczne szkolenie może zwiększyć pewność siebie i pomóc lepiej reagować w trudnych sytuacjach.

Ale żaden z tych elementów nie zastąpi świadomości otoczenia, rozsądnej oceny sytuacji i gotowości do wycofania się, kiedy coś zaczyna budzić niepokój.

Nie chodzi o życie w ciągłym strachu.

Wręcz przeciwnie.

Chodzi o to, żebyśmy mogły swobodnie funkcjonować, wiedząc, że mamy do dyspozycji kilka prostych sposobów zadbania o własne bezpieczeństwo.

I żebyśmy nie zastanawiały się dopiero w chwili zagrożenia, co właściwie powinnyśmy zrobić.

Zauważ zagrożenie. Zachowaj dystans. Skieruj się w stronę ludzi. Wezwij pomoc. Jeśli możesz, oddal się w bezpieczne miejsce.

Nie musisz nikomu niczego udowadniać.

Nie musisz wdawać się w konfrontację.

Nie musisz być silniejsza od napastnika.

Bo w samoobronie nie chodzi o wygranie walki.

Chodzi przede wszystkim o to, żeby do tej walki nie dopuścić. I bezpiecznie wrócić do domu.